False memory-Dean Koontz

"Aby dotrzeć tam, dokąd nigdy nie dotrzemy, stać się takimi, jakimi nigdy nie będziemy."

16 lut 2011

Jon Krakauer -Eiger wyśniony-

Czy kiedyś pragnąłeś czegoś bardzo mocno? Tak mocno, że byłeś gotów na każde poświęcenie? Nawet za cenę śmierci…? Oni tak. A mowa o alpinistach.

Jon Krakauer –amerykański alpinista, dziennikarz i pisarz, jak nikt inny poprowadzi nas w świat ekstremalnych historii osób, które ponad wszystko pokochały góry. Autor takich książek jak „Wszystko za życie”, czy „Wszystko za Everest”, mnie dał się odkryć w publikacji pod tytułem „Eiger wyśniony”. Książka ta, to próba wyjaśnienia mitów na temat szeroko pojętego alpinizmu. To także próba odpowiedzi na pytanie -dlaczego ludzie chcą zdobywać szczyty? Oraz jak wiele odcieni ma wspinaczka górska –od nudy począwszy, a skończywszy na adrenalinie. 


Dwanaście odrębnych historii. Każda traktująca o nowym zagadnieniu. Co je ze sobą łączy? Góry, wspinaczka i wszystko, co z tym związane. Jest i o narodzinach sportu zwanego boulderingiem (wspinanie się na głazy), jest o Ścianie Śmierci (północna ściana Eigeru), która pokonała setki alpinistów, jest o silnym wietrze, który topi lód i sprowadza lawiny, a nawet sprzyja samobójstwom –foehn –tak się ów wiatr nazywa, jest i o tym, że zamarznięte wodospady, takie jak Wowie Zowie stały się obiektem wypraw, jest o kanioningu, czyli zdobywaniu nieodkrytych kanionów Mogollon. O uwięzionych w namiocie i ich pomysłowych rozwiązaniach na nudę. Niby namiot mały, niby prowiantu niewiele, a rozrywek bez liku –liczenie nici w zadaszeniu, gra w wymyślony monopol, konwersacje, kłótnie. Jest też o sporze o najwyższą górę świata. Czyżby wszyscy wspinali się na niewłaściwą…? Everest, Anye Machin, czy K2 –która wygra pomiarowy wyścig? I jest także o kurorcie, gdzie ekstremalne sporty zimowe takie jak: zloty ze szczytów gór na paralotniach, zjazdy na nartorolkach, nie są zakazane, a wręcz pożądane. Nie sposób wymienić wszystkiego. Mnogość ciekawych tematów jest imponująca. Muszę przyznać, iż ja –laik w sprawach górskich wędrówek i wspinaczek, dosłownie zaczytałam się w tych historiach.

Warto zwrócić uwagę, iż książka jest tak napisana, że przypadnie do gustu zarówno amatorom, jak i pasjonatom alpinizmu. Nie przytłacza nadmierną ilością faktów oraz specjalistycznego nazewnictwa, ale i nie omija ważnych, kluczowych dla rozdziału spraw. Z pewnością jest to lektura pełna uwielbienia dla wspinaczki wysokogórskiej, pokazująca, jak bardzo można się poświęcić, żeby zdobywać szczyty. Kiedy czytasz fragment taki jak ten: „Ciała tych, którzy spadli –czasami znajdowano je wiele lat później –były wysuszone i rozczłonkowane. Zwłoki jednego z włoskich alpinistów wisiały na linie –niedostępne, lecz widoczne z dołu –przez trzy lata, okryte lodową skorupą w zimie i kołysane wiatrem w lecie”, myślisz sobie -przerażające. Ale dla nich –wspinających się –góry to nieraz całe życie – a ponoć jakie życie, taka śmierć…

Książka przywodzi na myśl coś jakby pamiętnik, dziennik z podróży. Ma dość ciekawą formę –lekko zaokrąglone krawędzie kartek, zapinana niczym teczka, w środku przyklejone na klej zdjęcia i rozkładany plakat północnej ściany Eigeru. Jeśli do tego dołożysz wszechobecny klimat autentyczności i przystępny język, zgrabnie podane fakty, nazwiska i daty, to otrzymasz książkę po którą z pewnością sięgnąć warto.

Mówiąc pół żartem, pół serio -zakochałam się w górach! Jedyne, co mnie powstrzymuje przed wspinaczką, to brak doświadczenia, sprzętu, pieniędzy, lęk wysokości i słaby żołądek, gdyby nie to, już bym marzyła o Eigerze… Na dzień dzisiejszy pozostaje mi lektura. Wyjątkowa lektura, bo na pewno jeszcze nie raz powrócę do książki „Eiger wyśniony”.

Moja ocena: 6/6
Dane o książce: Jon Krakauer, Eiger wyśniony, Mayfly 2010, s.232.


-Książka została przekazana od serwisu nakanapie.pl-

19 komentarzy:

  1. Już gdzieś o niej czytałam i z przyjemnością po nią sięgnę, zwłaszcza po takiej recenzji:)).
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaskoczyłaś mnie! Alpiniści, góry… zapowiada się coraz ciekawiej ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to także fascynujący temat - zawsze zastanawiałam się, co sprawia,że alpiniści tak kochają to, co robią, że podejmują tak wielkie ryzyko, nawet za cenę życia. Wiem, że z pewnością daje im to poczucie wolności, że zdobycie takiego niedostępnego szczytu to rzecz bezcenna, zazdroszczę im takiej pasji i wytrwania, które pozwala im osiągać to, co sobie wymarzyli.
    Bellatriks - bardzo ciekawa recenzja :)
    Pzdr!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czytałem też "Wszystko za Everest", obie są ciekawe. Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm... Kusisz;) Myślę, że na pewno sięgnę;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam góry.
    Co prawda nie odkryłam jeszcze w sobie alpinistki, ale wakacje wole spędzać w górach, niż nad morzem.
    Cieszy mnie to, że w tej książce nie ma natłoku informacji specjalistycznych, których i tak bym nie zrozumiała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żeby następnym zaskoczeniem nie było coś o kosmosie, albo lotnictwie ;p Góry to inna bajka :]
    Dzisiaj idę poszukać tej książki w bibliotece, oby była...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nemeni -taka właśnie jest ta książka -pełna pasji.
    Rudzielec -polecam!
    Biedronka -mam podobnie -uwielbiam góry :)
    Marianna -szukaj, aż znajdziesz, trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozumiem Cię, bo wiele czasu spędzam w podróży i uwielbiam wtedy czytać :)
    Najgorsze są właśnie problemy z wolnym miejscem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podróżujący podróżującego zrozumie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bellatriks, coś słabo trzymałaś kciuki...... Nie znalazłam książki :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę nadrobić! Brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Marianna - przykro mi ;)
    Galimatias - witaj nowy obserwatorze!

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam. Pozwolisz, że będę wpadać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Coś takiego jest w tym blogu, że go od razu polubiłam :). Może Twój opis? Bardzo mi przypadł do gustu. Kojarzy mi się z poezją Pawlikowskiej. Czyje to? Dzięki Tobie również zachciało mi się przeczytać Zapomniany Ogród, choć kiedyś "potykałam się" o tę książkę i skutecznie odmawiałam jej czytania ;). Jest tutaj coś takiego, że z przyjemnością będę zaglądać. Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  16. Tfu! Co za durne przejęzyczenie. Poświatowskiej :D.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam serdecznie :) Opis napisałam sama (jakiś czas temu). Może mieć pewne naleciałości Poświatowskiej, gdyż kiedyś sporo jej czytałam ;)

    Oczywiście, zapraszam do odwiedzin i dziękuję za te wszystkie miłe słowa. O wiele bardziej chce się pisać, jeżeli wiesz, że ktoś to czyta ;)

    OdpowiedzUsuń