False memory-Dean Koontz

"Aby dotrzeć tam, dokąd nigdy nie dotrzemy, stać się takimi, jakimi nigdy nie będziemy."

11 wrz 2013

Król Kruków – Maggie Stiefvater


Maggie Stiefvater była mi jak dotąd nieznana. W poszukiwaniu informacji na jej temat natrafiłam na kilka tytułów książek, które napisała. I tak w prosty sposób okazało się, iż „Król Kruków” nie jest debiutem literackim. Przed nim były powieści o elfach i wróżkach oraz trylogia o wilkołakach („Drżenie”, „Niepokój”, „Ukojenie”). Nie oznacza to, że „Króla Kruków” oceniać będę przez pryzmat dorobku literackiego autorki. Choć fakt, iż debiutem on nie jest jakieś znaczenie z pewnością ma. Niekoniecznie oczekuje się po takiej pozycji wybitności, jednak pewien poziom być powinien, w końcu wyrobione pióro, to nie pierwsze nieśmiałe linijki tekstu…

Czas przejść do konkretów, wszak „Król Kruków” czeka!

W pierwszym tomie magicznej sagi wraz Blue i jej trzema kompanami wyruszymy na poszukiwanie tajemnych linii mocy i mitycznego króla Glendowera. W międzyczasie poznamy wiele przerażających tajemnic, przyjrzymy się niejednemu rytuałowi i nie raz zawędrujemy do magicznego lasu, w którym czas dziwnie płynie, drzewa mówią i przedstawiają straszliwe wizje… Poznamy lepiej życie nastoletniej Blue. Dowiemy się, że jest ona odmieńcem w swojej rodzinie jasnowidzów. Nie potrafi przewidzieć przyszłości tak jak jej matka i ciotki, za to potrafi wzmocnić ich zdolności parapsychologiczne. Co okaże się niezwykle przydatne w kontaktach z uczniami Aglionby Academy (elitarnego liceum dla chłopców), czy choćby w czasie corocznej wizyty na cmentarzu, kiedy to Blue spisuje nazwiska błąkających się tam dusz. A wszystko to w pewnym celu, którego to już zdradzić nie mogę. Każdy musi sam zasiąść do tej fantastycznej uczty literackiej.  

A smakuje ona mnie więcej tak…

Sama fabuła jawi się ciekawie. Chociaż ilość niewiadomych i tajemnic oraz mnogość bohaterów, zaserwowana na początkowych kilkudziesięciu stronach, może przyprawić o zawrót głowy… Zanim się czytelnik w to wszystko wciągnie, zacznie utożsamiać odpowiednie postacie z odpowiednimi cechami i opisami, to trochę się trzeba ‘pomęczyć’. To trochę jak z mieleniem ziaren pieprzu… - coś słychać, zapach się unosi, ale trzeba się napracować, żeby otrzymać gotowy czarny proszek. Potem wszystko ma całkiem inny urok.

Przyznaję, że liczyłam na trochę większe tempo akcji, ale to jednak nie ten typ lektury. Stiefvater snuje swoją historię powoli z dbałością o szczegóły, stosuje liczne wtrącenia, co zdecydowanie spowalnia bieg historii. Trzeba się przygotować na powolną podróż i w tym znaleźć urok powieści – w dokładnym poznaniu miejsc, bohaterów i ich życia.

I cóż więcej dodać… Pomysł ciekawy, wykonanie całkiem przyzwoite, styl kwiecisty, dość dobrze skrojeni bohaterowie, ogólnie rzecz ujmując, całość ma ręce i nogi.

Na koniec wspomnę, że po lekturze „Króla kruków” może towarzyszyć wrażenie, jakby się nie doczytało książki do końca. Ewidentnie widać, że historia będzie miała swój ciąg dalszy. Coś zostało wyjaśnione, coś się rozświetliło, ale wiele pozostało jeszcze w mroku niewiedzy.

Dane o książce: Maggie Stiefvater, Król Kruków, Wydawnictwo Wilga 2013, s. 496.

14 komentarzy:

  1. Ja wolę właśnie takie wolno snute historie, więc zapamiętam sobie ten tytuł. Ale sięgnę raczej w przyszłości, jak już ukażą się pozostałe części - nie cierpię czytać takich opowieści na raty.

    OdpowiedzUsuń
  2. To wszystko brzmi nawet ciekawie, tylko że nie wiem, czy życia mi starczy na te wszystkie fantastyczne książki. ta magia i tajemnice jak zwykle kuszą, ale czas jakoś magicznie nie chce się rozciągnąć.... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiła mnie ta nieskończona historia...lubię takie niedopowiedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już widząc autora, mówię "nie" tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przeczytałam "Króla kruków" właśnie ze względu na to, że znam autorkę ;)
    Podobało mi się - choć u Maggie podobają mi się początki serii, a z kontynuacją różnie bywa. Tutaj zapowiada się ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. To jesteś na tak, czy na nie? Jakoś nie brzmisz przekonująco w tej recenzji ;). Jak kiedyś będę miała okazję, to może sama sprawdzę tę książkę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy trzeba być na TAK albo na NIE i bardzo wyraźnie to zaznaczać? Można mieć mieszane odczucia i ani nie wychwalać książki pod niebiosa ani też nie mieszać jej z błotem. Po prostu być pośrodku.
      Ja dzięki takiej recenzji przynajmniej wiem, że książka może i zaciekawić i momentami nudzić. Wiem jakie są jej mocne i słabsze strony (według Bellatriks)itd.
      Nie wszystko musi być czarne albo białe...

      Usuń
  7. Jestem bardzo ciekawa tej książki. Będę na nią polować! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie się bardzo podobała. Z niecierpliwością czekam na kontynuację ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. No mnie jakoś ta książka nie przekonuje, ale to chyba wina mojej koleżanki, która mi powiedziała, że Król kruków jest słaby :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zwolenniczką raczej szybkiego tempa akcji. Lubię gdy w książce coś się dzieje, zwłaszcza w książce tego typu. Dlatego też nie jestem przekonana do przeczytania powyższej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam jeszcze okazji czytać, ale sie skuszę. Lubię kiedy książki mają swoje kontynuacje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie się ta książka prezentuje, muszę ją chyba dodać do listy planowanych książek i być może przeczytać :) Zaobserwowałem cie i myślę ze ty tez to zrobisz :)

    A w między czasie zapraszam na mojego nowego bloga także o książkach,proszę zostawić ślad po sobie
    - http://www.pozytywniezaczytany.blogspot.com/

    Pozdrawiam Damian.

    OdpowiedzUsuń